5/16/2013

Aż poleje się krew (There Will Be Blood)


Amerykański sen to pojęcie idealnie opisujące narodowy etos w Stanach Zjednoczonych, wyrażający ideały demokracji, równości i wolności, na których budowano USA. W końcu Ameryka to kraj wielkich możliwości, w którym każdy może mieć swoją szansę. Nie bez przyczyny termin ten najczęściej używany jest również w znaczeniu "spełnienia swojego american dream", czyli dorobienia się, doznania szczęścia poprzez ustawienie sobie życia, spełnienia według ogólnie przyjętych i propagowanych w bogatych społeczeństwach norm. Owszem, wielu żyje amerykańskim snem, każdy chce być bogaty. Ale kto tak naprawdę zdaje sobie sprawę, ile krwi, potu i łez trzeba wycisnąć z siebie, aby powiedzenie „od pucybuta do milionera” nabrało znaczenia, a amerykański sen stał się rzeczywistością. No właśnie – już niewiele osób. Sytuacji tej nie poprawiają same filmy, zwłaszcza amerykańskie, które propagując amerykański styl bycia wpajają, że to kraj mlekiem i miodem płynący. Kino zza wielkiej wody lubi pokrzepiające historie, w których od zera można dorobić się wielkiej fortuny, zdobyć uznanie i piękną kobietę, z którą spokojnie i dostatnie dożyje się końca swoich dni. Jednak to są tylko bajki. Amerykański sen to tak naprawdę koszmar. Jeśli chce się czegoś dorobić, trzeba wpoić sobie jedną zasadę: biznes to wojna. I to taka, w której nie bierze się jeńców. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty. Nie ma miejsca dla słabszych, przetrwają tylko najsilniejsi. Aby zgromadzić wielki majątek, trzeba być bezwzględnym i gotowym na wszystko. Takim kimś jest właśnie Daniel Plainview, poszukiwacz złóż ropy naftowanej, całkowicie pochłonięty gorączką czarnego złota.

3/09/2013

Przekleństwa niewinności (The Virgin Suicides)


Przy okazji recenzowania serialu "Sześć stóp pod ziemią" wspomniałem, że strach przed  śmiercią towarzyszył mi od wczesnych lat dzieciństwa. Pojęcie śmierci kształtuje się u dzieci ok. 10 roku życia, ale głowę sobie dam uciąć, że ten temat już wcześniej zaprzątał moje myśli. Dosyć wcześnie zorientowałem się, że jest to czymś ostatecznym i w przeciwieństwie do postaci z kreskówek czy gier komputerowych nie mamy po kilka żyć. Z czasem zacząłem się interesować każdą tematyką, która wiązała się ze śmiercią. Tak, wiem mam trochę skrzywione zainteresowania. Zatem to była kwestia czasu zanim zainteresowałem się problematyką z zakresu suicydologii, czyli nauką zajmującej się samobójstwami oraz próbami samobójczymi. Pamiętam, że już wcześniej zwracało to moją uwagę, a to za sprawą osoby Kurta Cobaina i jego samobójczej śmierci oraz utworu Pearl Jam "Jeremy" o sugestywnym teledysku i tekście, opartym zresztą na autentycznej historii nastolatka, który zastrzelił się na oczach całej klasy. W szkole średniej, ta tematyka również nie dawała mi spokoju, dzięki lekturze książki Johanna Wolfganga Goethego "Cierpienia młodego Wertera", czy dzieł wielkich twórców-samobójców Ernesta Hemingwaya i Jacka Londona. Samobójstwo to swego rodzaju temat tabu. Często unikamy go w codziennych rozmowach, uważając, że problem nas nie dotyczy, lub nie istnieje. A problem jest i to duży. Z roku na rok rośnie ilość prób samobójczych. Co przerażające liczba ta wzrasta nawet w przypadku dzieci i młodzieży (najwięcej prób samobójczych podejmują nastolatkowie pomiędzy 15 a 19 rokiem życia). W dalszym ciągu jednak u wielu ludzi na samą myśl o tym zagadnieniu wyzwala się strach oraz niechęć do wypowiadania się na ten temat, pomimo zrelatywizowania stosunku do samobójców przez społeczeństwo. Ten problem jest dalej bagatelizowany. W dzisiejszych czasach jednak musimy spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się do faktu, że jest to czymś naprawdę realnym, o czym trzeba głośno mówić. Ale jak tutaj mówić o tak drażliwej tematyce, nie popadając przy tym w banał, ton moralizatorski czy wychowawczy? Najlepszym tego przykładem jest film Sofii Coppoli "Przekleństwa niewinności". Film niezwykle ciepły, klimatyczny, traktujący z wielkim spokojem i zrozumieniem, tak delikatny temat, jakim jest samobójstwo.

2/16/2013

Mroczny rycerz (The Dark Knight)

Zanim Christopher Nolan dostał szansę na realizację pierwszego filmu o Batmanie z filmowymi wersjami przygód Mrocznego rycerza musiało zacząć dziać się naprawdę źle. A źle zaczęło się dziać w dniu kiedy do kin wszedł czwarty z serii „Batman Forever” w reżyserii Joela Schumachera, będący nieudolną próbą kontynuowania tego co zostało zapoczątkowane dwóch wcześniejszych filmach. Nieudolną, bo Schumacherowska wizja nijak się miała do tej Burtonowskiej. Wszystko dlatego, że po „Powrocie Batmana” szefostwo Warner Bros. nie było zachwycone tym, że pozwoliło Timowi Burtonowi na dużą swobodę artystyczną. Film był mroczny, co wystarczyło, aby do kin nie przybyły tłumy młodych widzów i ich rodziców z portfelami pełnymi gotówki. W nowym Batmanie zmieniono wszystko, od głównego aktora, po stylistykę. Keatona zastąpił drewniany Val Kilmer, a wszystko dookoła niego, było bardziej kolorowe i krzykliwe. „Batman Forever” okazał się być filmem słabym, co w dużej mierze zależało od naiwnego scenariusza, aktorstwa i ogólnie kiczowatego klimatu. Film jednak swoje zarobił, producenci zachwyceni i co za tym idzie Schumacher dostał jeszcze więcej swobody przy tworzeniu kolejnej części. „Batman i Robin” to nie tylko śmierć legendy, ale przede wszystkim poprzedzający ją brutalny gwałt. Obraz mocno rozczarowuje, zostaje zmiażdżony przez opnie fanów i recenzentów i staje się jednym z najgorszych sequeli w historii kina. Do niechlubnej części historii kinematografii przechodzą słynne już sutki na strojach George'a Clooneya i Chrisa O'Donnella. Ośmieszony Człowiek-Nietoperz musiał zniknąć z dużego ekranu na okrągłe osiem lat. Po tej spektakularnej klęsce studio Warner Bros. przez lata nie ma pomysłu, aby reaktywować upadłą serię. Jednak pojawia się światełko nadziei, a w jego blasku znajdował się niejaki Christopher Nolan.

2/15/2013

Powrót Batmana (Batman Returns)


Dawno, dawno temu, a dokładniej w 1939 roku, na kartach komiksowej serii Detective Comics w 27 numerze do życia zostaje powołana postać Bruce'a Wayne - miliardera, który nocą przywdziewa kostium nietoperza stając się walczącym z przestępczością w Gotham City zamaskowanym mścicielem - Batmanem. Twórcą postaci jest scenarzysta i rysownik komiksowy Bob Kane i (co jest przez wielu pomijane ) Bill Finger. Batman wyrastał z inspiracji postacią zamaskowanego obrońcy uciśnionych, kreowanej przez Douglasa Fairbanksa w niemym filmie "Znak Zorro" oraz kryminału "The Bad Whispers" z 1930 roku. Nikt nie przypuszczał wówczas, że bohater bardzo szybko stanie się jedną z najbardziej znanych postaci komiksowych i razem z Supermanem (w opozycji do którego został zresztą stworzony) trwale zapisze się w historii popkultury.